Jak już wszyscy się chwala swoimi motorkami, to stwierdziłem iż ja też moge - wszak vinko mi pomogło podjąć tą decyzje
A więc... Prawko na "motorynke" zdobyłem 25,06,2010 - wcześniej prawie że żadna styczność z moto
Po tych 150km moze sie jakoś zbyt pewnie poczułem, i na dojeździe do świateł .... echhh, szkoda gadać
No dobra, "pochwale" się
Całe szczęscie, że tylko zakończyło sie na uszkodzeniach mojego moto, oraz na startej skórze z mojej prawej kostki (jeszcze nie zdażyłem się odziać w strój ani papcie więc możecie sobie wyobrazić jak wyglądała moja kostka po spotkaniu z asfaltem w adidaskach
Ja jakoś to przeżyłem, natomiast Hondzina już troche gorzej. Najbardziej bolała kapa silnika. Nie chcąc ryzykować w używke zakupiłem nowa z uszczelka i to bodaj wyszło 500zł. do tego poklejenie czaszy,poklejenie i polakierowanie zdpuka, i w 1000zł na dzień dobry się zmieściłem w remoncie
No ale nic... Jakoś mnie ta przygoda zbytnio mnie nie zraziła, i w sezonie zrobiłem ok 4,5tys km co uważam za przyzwoity wynik
Kurde coś mi nie wyszło wstawienie zdjęc
Pozdrówka.
Byle do wiosny

















