Strona 3 z 4

: 19 czerwca 2010, 11:54
autor: Bombel
szczescie w nieszczesciu :(

: 19 czerwca 2010, 22:31
autor: fuli
jak sie nazywa ten kumpel co lezy w cieszynie ? ja tu leze 3 tydzien, jeszcze 5 zostalo, pozniej wozek, rehabilitacja 1 nogi, bo na drugiej nie moge przez pol roku stawac, polamana miednica w paru miescach, biodro, panewka, kosc udowa na wyciagu, a druga noga wiezadla w kolanie i kosc strzalkowa peknieta, nie wyrobilem na winklu i owinalem sie wokol drzewa przy b. duzej predkosci, jednoczesnie klinujac sie w sztachetach w plocie obok, ale ludzie z pilami pomogli mnie wyciagnac i tak tez wyladowalem w cieszynie, tez zjezdzalem z bialego krzyza do centrum wisly i za skocznia niestety... moge juz zapomniec o motocyklach

: 19 czerwca 2010, 22:49
autor: heko55
o kur.. no to nie ciekawie masz ale musisz być dobrej myśli zdrowia życzę :(

: 19 czerwca 2010, 23:16
autor: marcinSC33
Fuli bądz dobrej myśli!!! Przykra sprawa ale jeszcze wszystko przed Tobą! Mój sąsiad też miał bardzo poważny wypadek ok2 lata temu dziś już jezdzi a przez tydzień był w śpiączce i szans na przeżycie dużych nie dawali! Teraz niestety na jedno oko nie widzi ale jezdzi nadal więc musisz w to wierzyć , że wrócisz na 2 koła. Pozdro

: 19 czerwca 2010, 23:58
autor: Guliver
Fuli bardzo mi przykro. Mam nadzieję że jak najszybciej wrócisz do zdrowia i pełnej sprawności fizycznej. Oby wszystkie rany się zagoiły. Motocyle to nasza pasja ale to nie wszystko są rzeczy znacznie ważniejsze. A teksty typu: "Zabija nas to co kochamy" pozostawmy małolatom którzy chcą się dowartościować w towarzystwie. Jeszcze raz: Szybkiego powrotu do zdrowia.

: 20 czerwca 2010, 19:43
autor: Tytus
fuli, wyslalem pw

: 21 czerwca 2010, 08:54
autor: Mor
Guliver pisze:
Mike RR pisze:(...)
Ostanie 2 tygodnie to jakaś masakra w lublinie. Na ulicach tyle wymuszeń było że w ostatnia niedzielę 4 znajomych miało wypadki. Nie wiem co się normalnie dzieje.
A to fakt. My w zeszła niedzielę byliśmy w Jeseniku. Kumpla 954 do naprawy, moje sc59 się ostało.

: 21 czerwca 2010, 13:03
autor: sasza_19
Fuli wspolczuje Ci chlopie tez mialem wypadek 13 maja tego roku ALE ja mialem tylko udo polamane w 4 miejscach i wiem co to za ból te wyciagi itp!! domyslam sie co Ty przezywasz.. Czeka Cie napewno lezenie... no idluuuga rehabilitacja.. ale dojdziesz z czasem do siebie.. mi zostalo 5,5tyg gipsu potem rehabilitacja.. mam tez nadzieje ze wszystko bedzie ok. A tychwypadkow to jest teraz cała masa jakis pechowy rok czy cos.... nie wiem ale niech to bedzie przestroga dla reszty.. uwazajcie na osobówki i na to z jaka sila odkrecacie manete:) pozdroo

: 21 czerwca 2010, 14:12
autor: blazej33
Duuużo zdrowia Fuli

: 21 czerwca 2010, 19:09
autor: tazzman
Jechalem jako pierwszy w ekipie z dolu, za mna jechal gosc na k7, potem fazer, r1 i f4. 4 czy 5 zakretow zrobione, wyjazd z zakretu prawo lewo pod gore i tak slonce dalo po oczach na 200 m prostej na ktorej się to stalo że nawet nie widzialem kolegi ktory jechal z gory na k7.
Minalem go i w tym momencie dojezdzaja do patelni w prawo uslyszalem strzal. Odworcilem się i widzialem 2 moto na ziemi. R1 rozwalona na pasie przeciwnym, kolega na k7 ktory jechal z gory na poboczu.
Po prostu koles ktory lecial na r1 chcial na krotkim odcinku wyprzedzic przekraczajac podwojna ciagla i pokazac jaki jest dobry na winklach :/ szkoda że godzine wczesniej jadac do wisly na prostj nie moglem go dogonic (jechalem z plecakiem) a na szybkich lukach robilem go po zewnetrznej lub wewnetrznej. Jak dla mnie do wypadku doszlo z lekkomyslnosci, brawury i nieumiejetnego obchodzenia się że sprzetem. Jadac pod gore naprawdę slonce mocno walilo po oczach i wyjezdzajac z winkla z lasu ciezko było cos zauwazyc na drodzem. Poza tym sory, ale jeżeli już zapier.... To robmy to z glowa a nie na huraaa i z brakiem podstawowych zasad przewidywania.
Anyway koles na r1 pdodobno obecnie się wypiera jak gowniarz tego że cos zrobil źle..niestety na swoja niekorzysc ma zeznania naocznych swiadkow i zdjecia jego lezacego swojego moto na srodku pasa dla jadacego z gory, wiec troche sobie robi sam pod siebie.

Naprawdę jeżeli jezdzimy zbyt szybko niż przepisy pozwalaja to uwazajmy za siebie i za innych bo to nie zabawa

: 21 czerwca 2010, 19:56
autor: diobol
a co to wogole za koles ta r1 jechał? Wasz jakiś znajomy? Bo ja sie dziwie że jeździcie z kimś kogo nie znacie. Ja to zawsze jak się ustawiam to w kilka osob, ale zawsze są to moi znajomi, z którymi wiem jak się jeździ tzn. nie ma żadnego przypadkowego, nagłego wyprzedzania się, brak indywidualnych popisówek, siedzenia na d*pie itp. Ja takim nieprzewidywalnym dzikusom zawsze mówie NIE!.

No i też dziwnie to wykombinowaliście, że jeden został na górze i potem jak zjeżdżał do was to wy podjeżdżaliście. Wiadomo że to nie ma nic do rzeczy ale są też takie zasady że jak są ciasne winkle to wszyscy jadą w jedną stronę żeby ograniczyć ryzyko (tak jak np było to na winklach przed chudowem kiedys). Wiadomo było że jak jedzie kilka moto to będzie rzeźnia i ja osobiście wolałbym nie ryzykować zjazdu w czasie podjazdu sportów na winklach;). Za dobrze znam te środowisko żeby wierzyć że mijanie się motocykli na winkach publicznych jest bezpieczne.

: 21 czerwca 2010, 22:45
autor: tazzman
w sumie z calej tamtej ekipy znalem od tygodnia jednego kolesia, ktory lecial za mna na 1000k7. Ten na R1 to byl powiedzmy koles, ktory lecial nami na wisle i na prostej byl problem go dogonic, na lukach za zorami i w skoczowie hm.... raczej na odwrot..

Kolega, ktory zostal na gorze mial chyba telefon czy cos i po prostu zostal... a co do jezdzenia w grupie, to zawsze jak z jakas ekipa latamy to wszyscy trzymali sie w kupie, jechali rownym tempem i nie bylo kozaczenia..

Ten na R1 niestety przekozaczyl bo chyba po drodze do wisly chcial pokazac ze na winklach "zajebiscie mu idzie". Szkoda tylko ze polaczyl to z brakiem wyobrazni, brakiem umiejetnosci, brakiem rozwagi i brakiem widocznosci (slonce walilo po oczach na maxa, tak ze jak wyjechalem z zakretu i jechalem na prostej pod gorke to zahamowalem bo przez 1-2 sekundy nic nie widzialem).

Kolega jadacy z gory obecnie ma sruby i blache w kosci przedramienia, okazalo sie rowniez ze ma uszkodzony lokiec, kosc sie regeneruje i na dodatek cos z nerwami barku lewego (nie moze podniesc reki). Wszysytko na szczescie do wyleczenia.
Zamiast zlamania (5 tyg) i rehabilitacji (4tyg) i wsiadka na crossa w pazdzierniku listopadzie, czeka go 2 tyg czekanie, potem w razie braku poprawy operacja, 6 tyg leczenia i 6 tyg rehabilitacji wiec sezon ma skonczony i pierwsza przejazda dopiero luty/marzec za rok..

WAzne ze tak naprawde przy tym jak motocykl wyglada, stało się tylko tyle!