Dzisiaj jest 19 sierpnia 2018, 19:26

FORUM.FIREBLADE.PL

Forum miłośników Hondy FireBlade CBR1000RR | CBR954RR | CBR929RR | CBR900RR | SC59 | SC57 | SC50 | SC44 | SC33 | SC28

Ogłoszenie Admina
BRELOKI HONDA FIREBLADE.PL cena dla forumowiczów 10zł info na PW

Wypadek w środku sezonu ... ; /

Druga strona jazdy na motocyklu...

Moderatorzy: Max_929, Tytus

Awatar użytkownika
 
Posty: 19
Rejestracja: 06 lutego 2013, 23:04
Lokalizacja: Wrocław
Motocykl:

Wypadek w środku sezonu ... ; /

Post » 30 lipca 2013, 13:06

W piątek 26.07 we Wrocławiu miałem zderzenie z Mercedesem Vito (jakaś firma ochroniarska albo przewożąca kasę) swoim SC33.
Mapka z miejscem dzwona : P :
https://maps.google.pl/maps?q=51.112283 ... gl=pl&z=21
Ruszam ze skrzyżowania i widzę na kolejnych dwóch skrzyżowaniach zielone to myślę: "ogień!", bo sygnalizację już tak każdy rozpracowaną ma, że wie kiedy zdąży, ale zauważam też, że autobus 100metrów dalej nie wyrabia wyjeżdżając z zatoczki i zajeżdża na maksymalnie lewy pas to spokojnie zwalniam i podjeżdżam do niego aż wyrówna tor jazdy. Jak już mu się udało dodaję lekko gazu i tuż za pierwszymi światłami obok przystanku zaczynam go wyprzedzać i z prędkością max 50-60km/h wyjeżdżam zza bussa, a tu moim oczom ukazuje się auto ustawione bokiem do kierunku toru jazdy, bo koleś przed autobusem chciał zdążyć przejechać jezdnię (ściął 3 pasy) i ustawić się do skrętu w lewo i zawracania. Jedyne co zdążyłem zrobić to nacisnąć hamulce z największą siłą by załagodzić uderzenie. Tył motocykla podniosło, uderzyłem już mu w tylną część auta jak prostował a nie w bok. Z tego co pamiętam wyrzuciło mnie do przodu podczas uderzenia, kaskiem walnąłem w auto (ciesze się, że nie żydziłem na nowego X-lite) i dopiero upadłem na ziemie jeszcze się obijając o asfalt i moto. Kumpel jadący z tyłu mówi, że zauważył, że auto zaczęło jeszcze hamować podczas prostowania, może jakby dodał gazu to przeleciałbym na tym przednim kole obok niego (licznik zatrzymał się na 30km/h). O manewrze nie myślałem (bo nawet nie było czasu), bo zaliczając szlifa wpadłbym jeszcze pod jadący obok autobus... Mimo temperatur jakie mamy miałem na sobie pełny ekwipunek co mnie w zasadzie uratowało przed większymi kontuzjami. Siedziałem tak na jezdni i patrzyłem na otaczające mnie plastiki aż się po minucie o własnych siłach podniosłem.

Jak zacząłem ogarniać sytuację okazało się, że na przystanku z którego wyjeżdżał autobus stał bus policyjny (dlatego ten tak zajechał 2 pasy), bo koleś autem jakiegoś dzwona miał i już byli na miejscu. Fart w niefarcie, na przystanku tramwajowym mężczyzna miał padaczkę i po niecałych kilku minutach już mnie sanitariusz oglądał. Zawieziono mnie do szpitala a kumpel ogarnął transport moto pod mój dom. Ja żyję i z tego ciesze się najbardziej, chodzę i mam wszędzie czucie, a to że boli głowa, szyja i kręgosłup to nie ma co się dziwić. Stan motocykla masakra: przodu brak, niby mała prędkość, ale wbiłem się fest. Zegary, lampy, czacha, stelaże, błotnik, szybka- wszystko popękane i w kawałkach, a nawet boczne popuszczały plastiki od uderzenia, ofc przetarcia na lewym boku, dekiel itd. nie wiem jedynie czy lagi proste, bo się nie znam. Ciekawi mnie czy dowalą mi szkodę całkowitą, choć wolałbym nie, bo moto kozak jest : P

Po wyjściu ze szpitala (leżałem może z 5h) zadzwoniłem od razu na komendę i rozmawiałem z tym funkcjonariuszem to powiedział, że w sobotę rano ma spotkanie z właścicielem auta i jeśli nie przyjmie on mandatu to oni sami wprowadzają to na drogę sądową, bo ewidentnie wina kierowcy auta i żebym w poniedziałek zadzwonił co i jak. O tyle dobrze, ale coś czuję długo będzie się to ciągnąć...wczoraj dzwonię jak mi polecono to kazali mi przyjechać, bo ten co zdarzenie spisywał i sprawę rozpoczął poszedł na urlop do 16 sierpnia i nie mogli mi nawet na miejscu jak już byłem znaleźć teczki czy czegokolwiek. Jedynie dowiedziałem się jaki mam numer sprawy z wpisu w rejestrze. Nawet nie wiem jak kierowca wygląda, nic. Wypisałem wniosek i teraz tydzień czekania na notkę policyjną, bo pan mi powiedział, że żadnych danych osobowych i ubezpieczyciela mi nie może udzielić mimo tego, że jestem uczestnikiem zdarzenia, spoko.

 
Posty: 156
Rejestracja: 14 lutego 2010, 13:59
Lokalizacja: Gorzów Wl
Pochwały: 1
Motocykl: kawasaki zx 10r
Rok produkcji: 2006

Post » 30 lipca 2013, 15:55

Na wstepie co by sie nie stalo z moto czy z tą sprawa najwazniejsze ze żyjesz i ze nic ci sie nie stało!!!jesli chodzi o malowanie kozacko wyglada:)zycze powrotu do zdrowia i oby ta sprawa nie ciagneła sie miesiacami:(pozdr

Awatar użytkownika
 
Posty: 148
Rejestracja: 26 maja 2011, 08:21
Lokalizacja: RSL / Śląsk
Pochwały: 1
Motocykl: CBR 900RR Fireblade
Rok produkcji: 1997

Post » 02 sierpnia 2013, 12:42

Grunt, że Tobie nic poważnego się nie stało!!

Ten Wrocław to jakiś felerny - ja miesiąc temu szlif zaliczyłem - kolo wymusił pierwszeństwo (ja prosto, on z naprzeciwka lewoskręt).
Hebel i żeby się nie wbić położyłem się na bok (miałem może 30km/h ale odległości bliska).
Moto pojechało bokiem, kolo dodał gazu i uciekł...
Na szczeście tylko plastiki i dekiel porysowane, skóra uratowała mnie.

Awatar użytkownika
 
Posty: 55
Rejestracja: 08 stycznia 2013, 13:25
Lokalizacja: PNT
Pochwały: 1
Motocykl:

Post » 05 sierpnia 2013, 14:10

Moto ma powyżej 10 lat więc dostaniesz około 80% wartości rynkowej i Hania zostanie z Tobą. Mojemu znajomemu po strzale w tył przez puszkę wyliczyli koszty naprawy na 22tys zł :) ale wartość moto wg czegoś tam była 12tys i dostał 8tys z hakiem. Moja rada to zacznij chodzić do lekarzy, zbieraj dokumentację leczenia (większe siano za uszczerbek na zdrowiu-koszty leczenia) Podczas wypadku mogłeś zniszczyć kombi za np 3tys, kask za 2tys, zegarek za 2tys, telefon za 2tys itd. itd


Wróć do Ku przestrodze, wypadki, oszuści

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość